RSS

Obamił Amerykę! Obamił Świat!

Stało się … oficjalne wyniki podane. Afroamerykanin został 44. prezydentem USA. Dotychczas czarnoskórego przywódcę Stany Zjednoczone miały jedynie w hollywoodzkich produkcjach filmowych. Dziś scenariusze kinematograficzne stały się rzeczywistością. Otworzyła się nowa karta historii ...

  Obamił Amerykę! Obamił Świat!   ----------------------------------------
tało się … oficjalne wyniki podane. Afroamerykanin został 44. prezydentem USA. Dotychczas czarnoskórego przywódcę Stany Zjednoczone miały jedynie w hollywoodzkich produkcjach filmowych. Dziś scenariusze kinematograficzne stały się rzeczywistością. Otworzyła się nowa karta historii, a bariery rasowe po 40 latach od śmierci Martina L. Kinga zostały na zawsze przełamane. Cały świat żył tymi wyborami, media przez kilka miesięcy ciągle relacjonowały przebieg kampanii. Kandydaci wydali ponad miliard dolarów, miliony wolontariuszy pukało do drzwi Amerykanów, setki tysięcy uściśniętych dłoni, przemówienia, które już przeszły do historii, wreszcie pragnienie zmian, żądza zerwania z dotychczasową polityką, w efekcie wysoka frekwencja wyborcza, o jakiej w Polsce można tylko pomarzyć. Wszystko okraszone radością obywateli – mamy kampanię, więc się bawmy, bo wybory to nasze wspólne święto.
ako Polacy musimy zadać sobie pytanie – czy taki, a nie inny wybór Amerykanów zmieni coś w relacjach Warszawa-Waszyngton? Oczywiście najbardziej aktualną sprawą jest tarcza antyrakietowa, mówimy też o wizach i stosunkach dyplomatycznych. Nie jest jednak moim zamiarem prognozowanie losów tarczy, czy przewidywanie szybkiego zniesienia wiz. Chciałbym skupić się na innym pytaniu, które przez ostatnie kilka dni było zadawane Polakom – Gdybyś miał amerykańskie obywatelstwo to na kogo byś zagłosował/zagłosowała? Według wielu sondaży ponad 60 % poparciem Polaków został obdarzony czarnoskóry człowiek rodem z Kenii. Jaka jest moja odpowiedź na powyższą sondę? Otóż jeszcze kilkanaście dni temu wydawało mi się, że nie oddałbym swojego głosu ani na Baraca Obamę, ani na Johna McCaina, a to dlatego, że nie darzę sympatią amerykańskiego systemu wyborczego oraz przeciwstawiam się prowadzeniu tzw. kampanii na media. Kolejny powód, który mogę wskazać to niezwykłe podobieństwo nastrojów społeczno-politycznych przed wyborami w Ameryce do okoliczności mających miejsce w ostatnich polskich wyborach. Brak zgody na kontynuację dotychczasowych rządów, wrogie nastawienie do władzy, chęć i konieczność zmian, olbrzymie zaangażowanie młodych ludzi – to tylko niektóre elementy zbliżające przedwyborczą atmosferę w Polsce i USA. Takie przeciwstawienie się nieudolnej polityce wyraźnie premiuje i kreuje nowego opozycyjnego lidera, kimkolwiek by on nie był, w tym wypadku skorzystał Obama, w Polsce - Tusk. Wyciągnięcie wniosku, iż nowy prezydent Stanów zwyciężył dzięki brakowi konstruktywnej alternatywy ze strony Republikanów jest więc słuszne.
woją opinię na temat „mojego kandydata” na fotel prezydenta USA zmieniłem dopiero po ogłoszeniu wyborczego wyniku. Wcześniej starałem się odrzucić politykę mediów dosadnie i wprost promującą czarnoskórego senatora z Illinois, czego nie zrobiło ponad 60 % Polaków opowiadających się za Obamą – bo jak inaczej, niż fascynacją medialnym wizerunkiem, można nazwać poparcie przez polskie społeczeństwo człowieka amerykańskiej lewicy, kiedy to w polskich parlamentarnych wyborach w 2005 roku na centro-prawicę padło ponad 60 % głosów, a w 2007 roku ponad 75 %. Taka konfrontacja obnaża nasze polityczne poglądy i polityczną wiedzę przeciętnego Kowalskiego. Wracam jednak do meritum sprawy, ponieważ obecnie mniemam dokonany przez Amerykanów wybór za właściwy. Być może dałem się „obamić” euforii całego świata witającego z wszelkimi honorami nowego prezydenta USA. Być może dałem się „obamić” prostemu zdaniu „yes, we can”. Być może dałem się „obamić” ciekawością nowej amerykańskiej rzeczywistości. Jedno mogę stwierdzić na koniec – cieszę się, gratuluję panie Obama i chcę być świadkiem zmian, które dotkną nie tylko Amerykanów, ale przede wszystkim cały świat. Pozytywnych zmian …

KRZYSZTOF KOSIŃSKI - Wszelkie prawa zastrzeżone.