EURO w 2050 roku.

iedy mijał trzysetny dzień rządów koalicji Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego szef rządu błyskotliwie ogłosił wprowadzenie waluty euro w 2011 roku. Od razu rozpoczęły się ożywione dysputy polityków, ekonomistów, komentatorów. Z prawa i z lewa padały głosy o konieczności wejścia do strefy europejskiej waluty, podkreślano wielkie szanse stojące przed gospodarką, kładziono nacisk na możliwość rozwoju polskich przedsiębiorstw. Tylko niszowe partie, na czele z UPR, LPR, Prawicą RP, otwarcie krytykowały ten pomysł, ale wydaje się, że było to spowodowane w większej mierze niechęcią do samej instytucji Unii Europejskiej, a tylko po części faktycznymi argumentami ekonomicznymi. Nie mniej jednak, polskim krytykom euro w obliczu kryzysu walutowego UE, bo chyba można obecną sytuację właśnie tak nazwać, należy przyznać pewną dozę racji. Wydawałoby się, że w obliczu doświadczeń kryzysu, tego gospodarczego, sprawa członkowstwa w eurolandzie jest na bliżej nieokreślony czas zamknięta. Tymczasem w Planie Rozwoju i Konsolidacji przedstawionym przez premiera znów powraca kwestia przyjęcia euro, zakłada to plan konwergencji.

iedy premier w 2008 roku ogłosił szybkie przyjęcie euro, nikt nie zdawał sobie jeszcze sprawy ze skali nadchodzącego kryzysu. Nikt nie przewidywał tak dużych problemów z deficytem budżetowym i długiem publicznym. Toteż badania opinii publicznej sprzed półtora roku pokazywały, że większość Polaków była za wprowadzeniem europejskiej waluty. Dziś tendencja ta zupełnie się odwróciła. Sugestywne dla naszych sądów mogą być oceny ekonomistów, którzy otwarcie przyznają, że przed zapaścią ekonomiczną uratowało nas bycie poza strefą euro. Być może pewien wpływ na nasze obecne opinie miały także wizyty naszych południowych sąsiadów, którzy po wprowadzeniu euro zaczęli pielgrzymować do polskich marketów.

SL od początku podkreślało, że nie jest ważna data wejścia do strefy, istotna jest jednakże relacja złotówki do euro, czyli po jakiej wartości zamienimy polskie pieniądze na europejskie. Niebagatelnymi czynnikami są tu ponadto: ogólna sytuacja gospodarcza kraju oraz odpowiednie dostosowanie się do kryteriów konwergencji określonych w Maastricht. Przypadek Grecji, która weszła do eurolandu bocznymi drzwiami, omijając całkowite spełnienie przesłanek zbieżności, pokazuje, że pośpiech dla naszego kraju mógłby być fatalnym doradcą. Teraz Grecja wstrząśnięta zatrważającym stanem finansów publicznych liczy na pomoc UE. Ale na jaką pomoc? Gdyby Grecy pozostali przy drachmach, mogliby – tak jak Polacy 20 lat temu – przeprowadzić dewaloryzację, co ożywiłoby gospodarkę. Ba, mogliby przeprowadzić wiele innych operacji leczniczych. Teraz mogą jedynie liczyć na „dobrą” wolę europejskich przywódców. Wewnętrzna sytuacja niepodległego państwa jest uzależniona od wielkoduszności Sarkozy’ego i Merkel.

ie można wkroczyć na poziom debaty zaproponowanej przez premiera Donalda Tuska i ministra Jacka Rostowskiego, którzy za wszelką cenę chcą zapisać się w historii aplikując Polakom euro. Trzeba wpierw ustabilizować wewnętrzną sytuację ekonomiczną, uczynić z krajowej gospodarki europejskiego tygrysa, dopiero potem rozmyślać o zastąpieniu rodzimej waluty inną. „Inną”, bo tak naprawdę nie wiadomo czy obecny pieniądz europejski przetrwa. I cóż z faktu, że w Traktacie Akcesyjnym do Unii Europejskiej zapewniliśmy, że przyjmiemy euro? Żaden to obowiązek, bo w kolejnym traktacie europejskim możemy wywalczyć odpowiedni protokół wyłączający powyższą konieczność. Potrzebna jest tylko wola polityczna. Nic na siłę! A na pewno nie podług ambicji polityków.


Data publikacji: 15.02.2010, 23:47

Komentarze (5)

Ciekawy komentarz! Pozdrawiam
P-Węgrzyn   23.02.2010, 22:07


"T." - bez oszustw. Pamiętam wiele wypowiedzi przed wyborami do PE Kalinowskiego i Piechocińskiego, którzy mówili o wartości euro do złotego, a nie określali dokładnej daty wejścia do strefy.
MG   19.02.2010, 17:39


przed wyborami do PE nie pisałeś tu tego
T.   18.02.2010, 21:03


zaścianek wiejski boi się Europy, wyszło!
Dron!   16.02.2010, 23:35


zgoda, że o euro trzeba rozmawiać w sposób rozważny biorąc wszystkie za i przeciw pod uwagę, ale według mnie nie ma w europie jakiejś wielkiej tragedii żeby odpuścić sobie przyjęcie euro.
zya   16.02.2010, 15:29


Treść komentarza (do 1000 znaków):

Podpis:
Kod
Przepisz kod:
Pokaż wszystkie komentarze
KRZYSZTOF KOSIŃSKI - Wszelkie prawa zastrzeżone.