Wspólna Polityka Rolna - co dalej?
rzez bardzo długi okres swojego funkcjonowania Wspólna Polityka Rolna państw członkowskich Wspólnoty Europejskiej (Unii Europejskiej) podlegała licznym zmianom i kolejnym reformom. I tak w 1968 roku mieliśmy plan Mansholta, który w głównej mierze zakładał powiększenie wielkości gospodarstw, zlikwidowanie gospodarstw małych, nieproduktywnych, a także doprowadzenie do zmniejszenia nadwyżek produktów rolnych. Kolejne ważne zmiany miały miejsce w połowie lat 80. Później w 1992 roku przyszła reforma MacSharry’ego, Agenda 2000 i reforma Fishlera w 2003 roku, zakładająca System Jednolitej Płatności, oddzielający płatności od produkcji rolnej.
PR to jednak wielkie koszty dla UE, w przeszłości sięgające nawet 60% budżetu całej unii. Stąd pojawiają się głosy sprzeciwu państw, które chciałyby znacznie ograniczyć Wspólną Politykę Rolną, jeśli jej całkowicie nie zlikwidować. Temat warto poruszyć chociażby z tego względu, że dzięki europejskim dotacjom wiele polskich gospodarstw zostało unowocześnionych, niewątpliwie podniósł się także poziom życia na wsi.
przed nami kształtowanie perspektywy finansowej Unii Europejskiej na lata 2014-2020, czyli nowy budżet. Należy przyjąć, że prawdopodobnie już w końcu 2011 roku zapadną decyzje, co do kształtu budżetu. I uwaga – 1 lipca 2011 roku prezydencję w UE obejmuje Polska. To olbrzymia szansa na korzystne dla nas ukształtowanie WPR. Dzięki przewodnictwu w Radzie UE pozycja przetargowa Polski, broniącej europejskiej polityki rolnej, z pewnością będzie silniejsza.
ymczasem Komisja Europejska nie kryje, że nowa polityka budżetowa powinna skupić się na innowacyjnej gospodarce oraz walce ze skutkami globalizacji, chodzi tu oczywiście o emisję gazów cieplarnianych. W obronie polityki rolnej mamy jednak znaczącego sojusznika. Prezydent Nicolas Sarkozy na konferencji z premierem Donaldem Tuskiem zapowiedział, że oba państwa będą broniły obecnego kształtu WPR.
Polsce zamiast konstruować rozważne projekty dotyczące reform europejskiej polityki rolnej, zamiast prowadzenia racjonalnej dyskusji dotyczącej unijnego rolnictwa żyjemy „pop-polityką”, zastanawiając się jak będzie miało na imię dziecko Isabel i Kazimierza. W głowach nam wybory prezydenckie, spór PO i PiS, komisja śledcza i jeszcze parę innych politycznych idiotyzmów. Obyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku, kiedy „ktoś” zlikwiduje nam dopłaty bezpośrednie dla rolników i okaże się nagle, że do Unii więcej dokładamy, aniżeli z niej bierzemy.
Data publikacji: 09.11.2009, 13:34
Komentarze (5)
prawda jest taka, że rolnictwo nic nie wytwarza. Taniej jest wszystko importować niż uprawiać i dotować rolników. TOOb 15.11.2009, 10:46
Jeśli już komentujecie to róbcie to z wyobraźnią i niech to ma chociaż troche w sobie inteligentnej postawy. UE to ZSRR - trzeba być naprawdę kretynem, żeby tak uważać, rolników wcielić do armii? może Was w imię wolności jednostki? zya 14.11.2009, 16:21
no i nie głupi to pomysł. ROlnikom trzeba zabrać i nie robić państwa socjalistycznego z całej unijnej chałtury. Glon 14.11.2009, 11:26
PiS się dogadał z brytyjczykami i żadnego WPR nie będzie a rolników wcielą do armii i powstanie z tego jedna wielka europejska armia. morewa 12.11.2009, 09:58
Serwer masz chyba za słaby. Właśnie pojawił mi się napis, że 64 osoby są on-line i błąd serwera. Swoją drogą 64 osoby na stronie w jednej chwili - szacun :p MG 10.11.2009, 20:21
Pokaż wszystkie komentarze
|