Agentka Ania z CBA!
a 35 lat, ale wygląda na niespełna trzydzieści, jest wysoka, mierzy na oko ze 175 cm, włosy ciemny blond, oczy chyba zielone. Pojawia się na politycznych bankietach i różnego rodzaju przyjęciach, przedstawia się jako nowoczesna i niezależna bizneswoman. Otwarcie przyznaje, że jest rozwiedziona – tuż po studiach poślubiła Włocha, ale ich związek nie był udany i szybko się rozpadł. Nie ma dzieci. Powołuje się na szerokie znajomości w świecie biznesu, nieobce są jej kontakty z rosyjskimi oligarchami. Zna znamienitą część polityków partii rządzącej, wieczorami spotyka się z jednym z ministrów w podwarszawskiej kawiarni. Podczas ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego wpłaciła przeszło 10 tysięcy na wyborcze konto Platformy Obywatelskiej. Podczas licznych spotkań deklaruje chęć wstąpienia do PO. Kto to? Agentka Ania z Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Ma nowe zadanie – rozkochać w sobie jednego z ministrów, sprowokować sytuację korupcyjną i w efekcie obalić rząd.
o oczywiście tylko wyimaginowana przeze mnie postać. Jednakże po ostatnich wyczynach służb specjalnych można zastanawiać się czy kobiecy odpowiednik agenta Tomka istnieje. Wcale nie zdziwiłbym się gdyby polscy podatnicy oprócz utrzymywania agenta mieli także utrzymywać agentkę. Zdecydowana większość polityków i osób na ważnych państwowych stanowiskach to przecież mężczyźni. A pięknej kobiecie sukcesu z pewnością dużo łatwiej taki polityk mógłby zaufać, o czym doskonale mógł wiedzieć były już szef CBA. Może za kilka tygodni czy miesięcy światło dzienne ujrzy kolejna afera, a w głównej roli wystąpi prowokatorka Ania z CBA. Jej zdjęcie z rozmytymi oczami będzie najbardziej pożądanym widokiem we wszystkich serwisach informacyjnych, a brytyjski „Times” będzie mógł kontynuować serię artykułów z tytułem: „Poland rocked by unmasking of top anti-corruption agent”, pisząc o niej: „The name is K – Ania K.”
Data publikacji: 27.10.2009, 18:20
Komentarze (4)
"do manipulacji i kuszenia polityków..."
Po pierwsze w RP rządzą służby od 20 lat i tu nie ma wątpliwości.(Kto ma służby ten ma władzę)
Natomiast jeśli chodzi o wykorzystywanie zaufania, zawsze sądziłem, że polityk powinien byc osobą z powołania, dojrzałą i inteligentną. To, że ktoś daje się nabrac na czułe słówka to tylko świadczy jaki jest płytki. Może jest to swego rodzaju selekcja naturalna w politycy. Uczciwośc przede wszystkim. Anty - agent 29.10.2009, 19:49
To czy agentem jest mężczyzna czy kobieta nie stanowi różnicy. Ważniejsze jest wykorzystywanie służb do manipulacji politycznych i kuszenia polityków. nie da się ukryć, że jak pisze Anty - agent kobiety są "z natury bardziej tajemnicze i nikt ich nie podejrzewa o działanie w spec - służbach", ale czy aby o to chodzi, żeby wykorzystywać zdobyte zaufanie czy prywatne uczucia do wpuszczenia jakiegoś tam polityka w wielkie bagno i spowodowania afery? MG 28.10.2009, 12:26
stawiałbym na to drugie. TOOb 28.10.2009, 09:57
Czy to źle, że jako agent pracuje także kobieta? Kobiety z natury są bardziej tajemnicze i nikt ich nie podejrzewa o działanie w spec - służbach. Powyższy wpis jest tak bezpłodny, że nie wiem o czym jest. Czy o kobietach, które nie powinny pracowac w CBA, czy o wykorzystywaniu kobiet do obalenia rządu (!). Jest wiele poważniejszych tematów. Anty - agent 27.10.2009, 19:55
Pokaż wszystkie komentarze
|