AferoWojna, ale o co? Pierwsze powakacyjne wydanie "Młodzież kontra" i moje pytanie do Beaty Kempy, posłanki Prawa i Sprawiedliwości.
o raz kolejny świat polityki uświadamia nas, że uczciwość nie zawsze bardziej opłaca się od oszustwa. Nowo odkryte ciemne interesy polityków i biznesmenów zmuszają do głębszych rozważań nad kondycją naszej demokracji, kondycją polskiej klasy politycznej, kondycją elementarnych zasad moralnych, które winny być przestrzegane, w szczególności przez reprezentantów społeczeństwa. Można wyrazić przekonanie, że skoro w społeczeństwie są złodzieje, hochsztaplerzy i gwałciciele, to przecież pewien ich procent znajdzie się także w Sejmie, którego skład ma odzwierciedlać ułożenie społeczne, ekonomiczne czy prawne społeczeństwa. Stąd niedzielne afery, kinematograficzne sensacje i rekreacyjne kombinatorstwo. Do tego gąszcz pokus i teoretycznie przyzwoity, solidny, szczery poseł okazuje się łgarzem, kolorystą, przypadkowym szabrownikiem. To jednak nie wyjaśnia, ani tym bardziej w żaden sposób nie uzasadnia przedkładania przez funkcjonariusza publicznego interesu osobistego nad interes państwa. Szukając przyczyn takich zachowań można dywagować i uprawiać pustą gadaninę, że oto mamy zły system edukacji, że „coś” tam szwankuje w szkolnictwie, że rodzice nie wypełniają swojej roli, że Kościół jest winny, bo nie przekazuje wartości, że mamy negatywny nabór ludzi do świata polityki, że dostają się tam życiowi nieudacznicy i karierowicze, że to wina postkomunistów, i wyliczać tak można bez końca. Gdyby uznać te wszystkie czynniki jako praprzyczyny wszelakich afer, to doszlibyśmy do wyrażonej już tezy, iż właściwie to sami jesteśmy sobie winni. Nie możemy być idealni pojedynczo, personalnie, ani ogólnie, globalnie. Nazbyt często zdarza się, że przeciętny Kowalski chce wykorzystać swoje aktualne położenie na potrzeby swoje i swoich bliskich. Żadna edukacja nigdy nie będzie pełna, żaden rodzic nie będzie doskonały, żaden Kościół nie będzie nieskazitelny, do polityki dostanie się nie jeden nieudacznik, a i postkomuchem zawsze ktoś będzie nazywany.
roblem ludzkiej natury i skłonności do czynienia zła jest tematem starym jak sam człowiek, tematem w gruncie rzeczy nieodgadnionym i nierozwiązywalnym. Dywagacje nad tą problematyką można prowadzić bez końca, z różnymi wnioskami, lecz nie znajdziemy recepty na to, by człowiek więcej nie łamał ogólnie przyjętych i akceptowalnych przez większość zasad, nie mowa tu nawet o samych regułach prawnych, zapisanych gdzieś tam w różnych aktach, nieznanym tejże większości. Tyle, jeśli chodzi o ogół społeczeństwa. Bo skuteczne lekarstwo można znaleźć, a przynajmniej jestem o tym przekonany, w przypadku przedstawicieli narodu, osób pełniących ważne publiczne funkcje. Jawność, kontrola, kontrola, jawność – i to zarówno po stronie kontrolowanych, jak i tych kontrolujących. To najbardziej skuteczne antidotum na patologie demokratycznego państwa. Antidotum, które jest stosowane, ale tylko częściowo, fragmentarycznie, w konsekwencji nie zawsze produktywnie. Wina leży po stronie samych reprezentantów społeczeństwa – posłów, senatorów, na co w szczególności wobec obecnej afery hazardowej należy zwrócić uwagę. Źle funkcjonująca ustawa lobbingowa, wadliwy system dostępności do informacji publicznej, kwestionowany system finansowania partii politycznych, mnóstwo wątpliwości w sprawie instytucji immunitetu oraz instytucji oświadczenia majątkowego, brak bieżącej odpowiedzialności przed społeczeństwem – to tylko część problemów, których sami politycy rozwiązać nie chcą, bo nieprecyzyjny, nieścisły system po prostu im odpowiada, jest bardziej wygodny, bardziej użyteczny. Nikt przecież nie zechce nakładać na siebie kagańca. A jeśli już znajdzie się jakiś śmiałek, to nie odnajdzie sobie podobnych.
elowo nie piszę tu: Chlebowski, Miro, Grzesio, PiS, PO, CBA, itd., a staram się pokusić o czysto teoretyczne rozważania nad kondycją polskiej polityki, przyczynach patologii i sposobach ich zwalczania. Co teraz nas czeka? Na pewno nie próby rozwiązania wyżej wymienionych problemów, na pewno nie starania o precyzyjne i jasne przepisy. Czeka nas za to POLITYCZNA WOJNA byłych i obecnych aferzystów o prawo do bycia moralnie lepszym.
Data publikacji: 05.10.2009, 18:54
Komentarze (5)
Jest to wyrok II instancji, jest prawomocny i podlegający wykonaniu, dlatego wedle życzenia krótko go skomentuję. Nie mam natomiast zwyczaju komentowania innych wyroków. Za błędy, brak odpowiedzialności, brak odpowiedniej orientacji w prawie czy w systemie wyborczym trzeba płacić, w tym wypadku - nawet dosłownie rzecz ujmując. Decyzję niezawisłego sądu należy uznać i dostosować się do niej. Jednak wierzę, że kasacja przyniesie korzystny dla nas przebieg sprawy. Sama wysokość zasądzonych pieniędzy jest bardzo wątpliwa i kontrowersyjna. Nie mam jeszcze dostępu do całości wyroku i uzasadnienia, ale jeśli tylko będę miał wyrok to postaram się przeanalizować go na blogu. Krzysiek K. 08.10.2009, 17:55
Twój komentarz dot. sprawy poruszonej pod tym linkiem: http://wiadomosci.onet.pl/2056933,11,psl_bedzie_musialo_zwrocic_ok_18_mln_zl,item.html ? K. 08.10.2009, 15:00
Ludowcy jak to ludowcy pewnie jakąś tekę przy okazji sobie załatwią w zamian za brak krytyki. Tu trzeba się skupić nie na tym o czym piszesz a na odwołaniu ludzi, którzy stoją za całą aferą z Tuskiem na czele. jaro 07.10.2009, 12:06
książkowy styl pisania i lanie wody, ale przyznać trzeba, że momentami niezłe. TOOb 06.10.2009, 20:22
Dobre wystąpienie. Ale chyba mało ludzi ogląda program, bo w tym czasie Taniec z Gwiazdami, nowy serial jedynki i Skazany. Konkurencja mocna. Ja mimo to jestem wierna programowi :) Ania K. 06.10.2009, 14:30