Kryzys w polskiej piłce.
a tym blogu poruszam tematy należące do szeroko pojętej sfery publicznej, skupiając się często na aktualnych wydarzeniach politycznych. Tym razem postanowiłem zabrać głos w dyskusji o polskiej piłce nożnej, PZPN oraz kadrze narodowej i ostatnich wokół niej zawirowań. Jakby jednak nie patrzył – piłka nożna to jeden z elementów sfery publicznej. Futbol to dobro narodowe, choć nazbyt często zdarza się, że poszczególni działacze próbują z piłki uczynić prywatny folwark. Tak było z prezesem Listkiewiczem. Teraz podobnie wydaje się postępować nowy prezes Lato. W jego taktyce „bycia prezesem” brak jakiejkolwiek koncepcji i logiki. Wiele sprzecznych zachowań, niefortunnych wypowiedzi, liczne wpadki, kierowanie się emocjami, nieprawidłowe operowanie mediami – wymieniać negatywne cechy prezesa można bez końca. Przydałaby się porządna agencja pijarowska, najlepiej pożyczona od premiera Tuska. Choć polskich kibiców żadnymi sztuczkami oszukać się nie da. Każdy mecz i tak będzie tradycyjnie zaczynał się od przyśpiewki wyrażającej ocenę piłkarskich związkowców.
ie jeden taki się znajdzie, który otwarcie powie: „Trzeba to wszystko rozpieprzyć i rozpocząć budowę piłkarskiej Polski od samych podstaw”. Zaraz za tym pierwszym znajdą się i tacy, co będą straszyli wszelkiego rodzaju negatywnymi konsekwencjami: „Zabiorą nam Euro”, „Wyrzucą z FIFA i UEFA”. Niewątpliwie słuszne wydają się twierdzenia, że Polski Związek Piłki Nożnej przybrał postać państwa w państwie, a statut na którym opiera swą działalność stał się równy konstytucyjnym zasadom. Problem w tym, że niezależność instytucji pozarządowych w państwie demokratycznym musi być zawsze, choć w najmniejszym stopniu, ograniczona. Mowa tu o możliwości kontroli przez organy państwowe. Jeśli swobody jest za dużo dochodzi do nadużyć i nieprawidłowości. Tak też mieliśmy w przypadku przyczyn obecnego kryzysu gospodarczego – brak regulacji ze strony państwa oraz za daleko posunięte postawy liberalne spowodowały finansowe przesilenie ze swoimi ujemnymi skutkami na całym świecie. Kryzys w polskiej piłce nożnej nie bez powodu można porównać do kryzysu gospodarczego, w którym dzisiaj się znajdujemy – lub jak wolą optymiści – z którego powoli wychodzimy. Dopóki w relacjach rząd-PZPN mamy filozofię niewidzialnej ręki państwa, dopóty piłkarski kryzys trwał będzie nieprzerwanie. Było już kilku ministrów, którzy postraszyli związkowych działaczy kuratorem, lecz brak konsekwencji, brak zdecydowania, nawet przy poparciu mediów i społeczeństwa, prowadził do kolejnych niepowodzeń. Czy jest więc sposób na kryzys w polskiej piłce? Wydaje się, że władza publiczna powinna być bardziej wyrazista i zapalczywa w staraniach o uzdrowienie środowiska piłkarskiego. Nie można w tym miejscu patrzeć na ewentualne negatywne konsekwencje w postaci sankcji międzynarodowych organizacji piłkarskich. Perspektywa odrodzenia pierwotnych wartości futbolu niezamieszkanego w koleżeńskie układy dawnych przyjaciół z boiska jest walorem podstawowym.
o zdobyciu mistrzostwa przez naszych siatkarzy w mediach rozgorzała dyskusja, w której porównywano piłkarskich nieudaczników z siatkarskimi championami. Często pojawiał się argument podkreślający nadzwyczaj dobre funkcjonowanie PZPS oraz fatalną organizację PZPN. Mówiono także o przewartościowaniu samej idei piłkarza, który staje się medialnym showmanem, któremu wypłaca się gigantyczne sumy za lichą grę, który jest przedmiotem obrotu gospodarczego. Wniosek jeden – im więcej biznesu w sporcie, tym gorzej dla samej jakości rozgrywek i prezentowanego poziomu gry.
yrzucono z wielkim hukiem holenderskiego trenera narodowej kadry i od razu rozpoczęto trenerskie łowy na kolejnego coacha. I tu znów kwestia co najmniej dziwna. Podaje się nam informacje, że prezes Lato powołuje specjalną grupę czy komisję, na której czele on sam stanie. W efekcie kilku kolegów we wzajemnej adoracji wybierze trenera reprezentacji Polski – zapewne także swojego kolegę, z którym można się dobrze ułożyć. Pytanie, jakie prawo ma 4 czy 5 zaprzyjaźnionych osób do wyboru trenera kadry sportu numer jeden w Polsce, sportu, z którego radość chce czerpać większość Polaków. Przecież Ci ludzie nie mają żadnego demokratycznego mandatu do sprawowania swojej funkcji. Problemów jest wiele. Gotowych rozwiązań od dawna brak. Czy potrzeba rewolucjonisty? Zawsze odpowiadam – powoli, bez radykalizmów. Ale w przypadku piłki nożnej potrzebna jest rewolucja, i to od zaraz.
Data publikacji: 17.09.2009, 09:53
Komentarze (3)
kryzys to mało powiedziane. tam jest głęboka komuna TOOb 20.09.2009, 11:27
Nie wymagajmy też za wiele W końcu Leo wprowadził nas po raz pierwszy w historii do ME. A w piłce nożnej jest na całym świecie za duża konkurencja, żeby akurat Polacy mogli coś ugrać. W siatkówce nie ma takiej presji, nie ma nacisku. Jak siatkarze przegrają to nie jest to narodowa żałoba. maro 18.09.2009, 13:04
Tarczy brak! Patriotów też pewnie nie będzie! Amerykanie pięknie ozdobili "tuskokacze" piersi, które nie tak dawno wystawiano do poklasku społeczeństwa. Jakiż sukces wielki ogłoszono! Tym dwóm Panom dziękujemy za starania o bezpieczeństwo Polski! Pablo 17.09.2009, 18:29
Pokaż wszystkie komentarze
|