Spór o Bandere.
naszym ciasnym intelektualnie na tle historycznym kraju mamy kolejną debatę publiczną na temat przeszłości. Ferment wywołał organizowany przez młodych Ukraińców rajd śladami Stepana Bandery, przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, który ma uczcić rocznicę jego urodzin. Bandera obarczany jest odpowiedzialnością za rzezie wołyńskie. Rajd ma dzisiaj przekroczyć naszą granicę. Od razu pojawiły się pomysły, żeby ukraińskiej młodzieży do Polski nie wpuszczać. Mamy gorzkie słowa w kierunku władz, które śmiały wydać zgodę na przekroczenie polskiej granicy w Medyce. Protest rozpoczął także ten sam komitet, który nie zgadza się na koncert Madonny na warszawskim Bemowie (czytaj: przybudówka LPR).
rotestuje również mój Kolega z FML Nowy Sącz, Michał Kądziołka. Na swoim blogu pisze: „Mam nadzieje, że ten rajd nie przejedzie przez Polskę bo w przeciwnym razie będzie to dowód na nieudolność polityków polskich”. Ja osobiście nie zamierzam w żadnym stopniu rehabilitować Bandery. Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na pewien „niezauważalny” problem narodowej tożsamości i patriotyzmu. Każdy kraj ma swoich historycznych herosów, których czci, tworząc wokół nich pewien mit, legendę, nakreślając pewnego rodzaju kult. Choć Bandera dla Polaków jest barbarzyńcą, to dla części Ukraińców jest mężem stanu. Tego faktu nie zmieni wizja historii przedstawiana przez polskich historyków, choćby była najprawdziwsza z najprawdziwszych. Tym bardziej poczucia dumy naszych wschodnich sąsiadów z narodowego bohatera nie zmieni żaden polski polityk. To że prawda o przywódcy UPA jest inna dla Polaków, inna dla Ukraińców, to problem świadomości obywateli, to problem czasu, jaki jeszcze musi upłynąć. Temat ten może być przedmiotem dyskusji i wyjaśnień, ale nie protestów.
ako Polacy mamy wielu bohaterów narodowych, których cenimy za patriotyzm, oddanie ojczyźnie i walkę o pomyślność państwa. Niechże jakiś cudzoziemiec zacznie kwestionować Jego rolę – zaraz oskarżony zostanie o ksenofobię i wrogość wobec Polaków. A przecież Roman Dmowski był antysemitą. Józef Piłsudski dokonał zamachu stanu. Nie wspominając już o niektórych wyczynach polskich królów, którzy niewątpliwie nie raz zaszli za skórę naszym sąsiadom. Jako zwolennik „grubej kreski” – i tu – nie widzę sensu rozdrapywania kolejnych historycznych ran, nie tyle kosztem obecnych relacji, co daremnego wysiłku intelektualnego. Osobiście znam kilka osób z Ukrainy, które studiują w Polsce. Jeśli ktoś z nich wybrałby się na rajd śladami Bandery, nie widziałbym w tym nic złego. Nasze granice dla Ukraińców powinny być otwarte. A być może już niedługo Ukraina będzie w strefie Schengen, w strefie bez granic. I co wtedy? Znów będziemy protestować? Niestety, wydajemy się postępować wedle słów: Im większe oburzenie, tym mniejszy udział rozsądku. Do cholery, nie żyjemy na żadnym odludzi! Więcej rozsądku, mniej oburzenia.
Data publikacji: 07.08.2009, 08:55
Komentarze (2)
Kądziołka napisał też "że za chwilę będziemy mieli kolejne rajdy np. czarnych koszul śladami SS „Galizien” propagujących ekologiczne nawożenie gruntów prochami ludzkimi czy marsz pionierów z czerwoną gwiazdą śladami Stalina przyjaciela dzieci" trafnie ujął tu problem ewentualnych następstw tego rajdu. A ty jak chcesz byc kiedys politykiem to musisz wiedziec ,że nie wolno godzic sie na zagraniczny dyktat i chować głowe w piasek zasłaniając sie przyzwoitością i otwartością na dobre kontakty z zagranica i otwarcie granic. Podzielam zdanie Kądziołki jak większość polaków a ty moze sie nie zgadzasz bo widzisz w nim konkurenta i to mocnego Kris 10.08.2009, 01:05
Wiesz to najlepiej pokłoń się Niemcom ,że mordowali twoich dziadków i przodków. Bardzo dobrze ,że Kądziołka protestuje i ,że zrobili to inni bo można pewne rzeczy wybaczyć ale nie wolno zapomnieć zainteresowany 09.08.2009, 00:02
Pokaż wszystkie komentarze
|