Kargul i Pawlak.
akacyjny sezon polityczny 2009 będziemy wspominali pod hasłem kolejnych sporów w koalicji. A przynajmniej tak zechciały przedstawić to mass-media. Oto Waldemar Pawlak, minister gospodarki i wiceprezes Rady Ministrów, udziela wielkiego wywiadu dla Newsweeka, w którym krytykuje premiera Donalda Tuska za prowadzenie polityki podług sondażowych słupków, co zresztą jest prawdą ogólnie znaną i podzielaną. I właśnie na tym elemencie media skupiają uwagę. Nie zauważa się istoty wywiadu, a precyzyjniej istoty podejmowanej krytyki. Premier Pawlak krytykuje Tuska za wizję prywatyzacji, której faktycznym celem jest załatanie budżetowej dziury, proponuje przy tym, rozważne kroki w kierunku prywatyzacji pracowniczo-menedżerskiej. Na czym miałaby ona polegać? Pawlak tłumaczy: „Chodzi o umożliwienie nabywania spółek przez ich dotychczasowych pracowników i kadrę zarządzającą. Ci ludzie mają moralne prawo do wykupienia firm, które utrzymali na rynku przez 20 lat. Dajmy im szansę”. Jeśli pójdziemy drogą wskazaną przez Platformę Obywatelską może nam grozić odpływ polskiego kapitału za granicę i powtórka z prywatyzacji z początku lat 90. Koncepcja prywatyzacji według Pawlaka znajduje wielu zwolenników. Nawet ekonomiczni eksperci ze szklanego ekranu pozytywnie wypowiadają się o takim sposobie pozbycia się majątku przez państwo.
ie ma jednak poważnej, zasadniczej i kompleksowej debaty na temat prywatyzacji. Jest za to spór Tuska z Pawlakiem, przedstawiany prawie jak spór filmowych bohaterów Kargula i Pawlaka. Spór o koalicyjną miedzę. Spór błahy, ale medialnie komiczny, mający groźne początki, ale dobre zakończenie. Rzec można – „Sami swoi”. Komedia nakręcona przez Chęcińskiego kiedy tylko emitowana jest w telewizji zawsze przyciąga miliony widzów, najczęściej … tych samych widzów, którzy jeszcze raz chcą pośmiać się z dobrze już znanych scen. Podobnie jest w przypadku sporu Tuska z Pawlakiem. Konflikt między dwoma najważniejszymi graczami polskiego rządu przyciąga czytelników, słuchaczy i widzów. Chociaż nie daje powodów do śmiechu, to budzi duże zainteresowanie i ciekawość obserwatorów, mimo, że zakończenie sporu wydaje się być łatwe do przewidzenia.
ie zmienia to faktu, iż media zwracają uwagę na powierzchowną płaszczyznę różnic w zdaniach między premierem a wicepremierem. W filmie „Sami swoi” oprócz żartów, czyli tej powierzchownej płaszczyzny, odnajdujemy morał, który można skrótowo określić powiedzeniem: „Zgoda buduje, niezgoda rujnuje”. To właśnie dialog partnerów prowadzący do porozumienia jest oczekiwaniem polskiego społeczeństwa wobec koalicji PO-PSL. Jeżeli nie ma zgody na dziką prywatyzację za grosze w czasach kryzysu, to należy poszukać innego i wspólnego wyjścia. A być może prywatyzacja pracowniczo-menedżerska okaże się trzecią drogą pomiędzy opiniami – sprzedawać / nie sprzedawać.
Data publikacji: 28.07.2009, 21:47
Komentarze (8)
Lepszego przywódcy teraz nie ma! maro 31.07.2009, 22:12
stołki! TOOb 29.07.2009, 20:15
Państwowa własność to największe zło. Pozbyć się wszystkiego choćby od zaraz i za darmo. Nie chce mi się nawet myśleć jak wyglądałaby prywatyzacja według PSL czy Pawlaka. Takie rzeczy tylko w koszmarach i to tych najczarniejszych. Muniek 29.07.2009, 09:10
Nie powtarzaj się Kolego TOOb radzio ;) 28.07.2009, 23:07
stołki! stołki! stołki! I nie tylko "sami swoi", ale też "kochaj albo rzuć"! TOOb 28.07.2009, 22:38
Czyli ma się rozumieć, że Tusk to taki prymitywny Kargul :D radzio ;) 28.07.2009, 22:37
To chyba będzie lepsza rewelacja - http://www.dziennik.pl/polityka/article422567/Tajny_pakt_PSL_PiS_zawarty_przeciw_PO_.html
Jestem ciekaw co jeszcze wymyślą w wakacje. maro 28.07.2009, 22:13
stołki, Kolego. TOOb 28.07.2009, 22:04
Pokaż wszystkie komentarze
|