Dziennikarze "Dziennika".

ezon ogórkowy uderzył ostatnio do głowy dziennikarzom „Dziennika”, którzy znów postanowili wziąć na celownik ludowców. Tym razem pod ostrzałem znalazła się minister pracy Jolanta Fedak, którą oskarżono o odebranie kompetencji wracającej do pracy po urlopie macierzyńskim wiceminister Chłoń-Domińczak. Jolanta Fedak miała powiedzieć: „To jest kobieta, która ma trójkę dzieci i nie sądzę, aby brakowało jej obowiązków”. Sprawą, a w mniemaniu dziennikarzy „Dziennika” wielką aferą, zajęli się natychmiast … wszyscy dziennikarze „Dziennika” komentując i analizując aferę z każdej strony. Ten styl mogliśmy już obserwować wcześniej, kiedy dziennikarze „Dziennika” większość stron swojej gazetki poświęcali ongiś sprawie Pawlaka, Misiaka, Palikota czy Kataryny. Wiceminister stała się w ten sposób symbolem dyskryminacji kobiet, symbolem cierpienia i kobietą fachowcem o wielkich kompetencjach do sprawowania swojego urzędu. Wiceminister bronili wszyscy. Jak się jednak okazało, minister Fedak oświadczyła, że z jej ust nie padły słowa zacytowane przez dziennikarza „Dziennika”. Skąd my to znamy? Kilka tygodni temu dziennikarz „Dziennika” posunął się do zamieszczenia na łamach gazety wywiadu, którego nie było. Tak, drodzy czytelnicy. Aby uwiarygodnić wyimaginowaną AFERĘ dziennikarz „Dziennika” zadawał pytanie i sam na nie odpowiadał, a pod odpowiedziami podpisał Jacka Chwedoruka, Prezesa Rothschild Polska. I tak oto profesjonalny dziennikarz „najbardziej opiniotwórczej gazety w Polsce” przeprowadza wywiady. Nie gorszy chciał być inny dziennikarz „Dziennika”, który w usta minister pracy włożył dyskryminujące podwładną słowa.

olność słowa. Ten tak często powtarzany zwrot stracił dziś swoje prawdziwe znaczenie. Ludzie próbujący przywrócić odpowiednie znaczenie tej konstrukcji oskarżani są o cenzurę i stosowanie metod iście peerelowskich. Ja osobiście mam dość czytania artykułów prasowych, w których dominują sformułowania: „bliska osoba z otoczenia premiera powiedziała nam …”, „prominentny działacz ludowy anonimowo wyznaje …”, „ … mówi nam osoba związana z ministerstwem”, „… mówi nasz rozmówca związany z ministrem, który chce zachować anonimowość”. W ten sposób są budowane wiadomości prasowe przekazywane Polakom. A dziennikarze „Dziennika” roszczą sobie tytuł „najbardziej opiniotwórczej gazety w Polsce”. Pójdźmy tropem dziennikarzy „Dziennika”. Tak może wyglądać wzmianka na pierwszej stronie do kolejnej afery dziennikarzy „Dziennika”.

Układ Tusk-Farfał.

Donald Tusk zawarł układ z Piotrem Farfałem, aby wyeliminować z TVP ludzi związanych z PiS. W zamian za to Tusk opóźnił przyjęcie nowej ustawy medialnej, a Farfał miał nadal pełnić funkcję prezesa publicznej telewizji. Na przedwyborczym promowaniu Libertas zależało także Tuskowi, który widział w tym szansę na zmniejszenie poparcia dla PiS. Nasi dziennikarze dotarli do osoby z bliskiego otoczenia premiera, która opowiedziała nam o szczegółach tej szokującej i podważającej pozycję Donalda Tuska afery!


Data publikacji: 09.07.2009, 13:43

Komentarze (7)

Spadek notowan PSLu ponizej 5% jest tuz,tuz. wiec nawet pisanie antypopisowe nic wam nie pomoze. mam nadzieje ze wreszcie znikniecie raz na zawsze z polityki a wejda za was bardziej rozgarnieci ludzie. a za wami zlikwiduja tez KRUS i skonczy sie okradanie miasta przez wies!
TOOb   12.07.2009, 20:10


Ale Farfała już nie ma, a Ty caly czas się go czepiasz ;) Może Kwiatkowski wróci
left   12.07.2009, 20:06


dla niektórych jak drut
radzio ;)   11.07.2009, 07:58


Dziennikarze zawsze dodadzą swoje trzy grosze, żeby cała sytuacja była bardziej ciekawa dla czytelnika. Ja podchodzę do tego typu tekstów z dystansem. Zresztą autor bloga w części swoich tekstów równie często koloryzuje pewne fakty, na co zwracam uwagę. Fakt jest taki, że pani wiceminister odebrano część zadań, a przez to podała się do dymisji i w ministerstwie już nie pracuje. Nie chce mi się wierzyć, że powodem może być wychowywanie trójki dzieci. Tym powodem jest z pewnością eliminowanie politycznego przeciwnika. A z tego, co mi wiadomo pani wiceminister pracowała w ministerstwie dosyć długo i była zatrudniona przez inną ekipę, więc trzeba było znaleźć miejsce dla swoich. proste?
Kaasiaa   10.07.2009, 20:35


a najlepiej to czytać FAKT i SE :D
koralgol   10.07.2009, 10:46


Kłamstwo to kłamstwo i nie ważne czy ktoś zmyśli cały wywiad czy jedno zdanie
maro   10.07.2009, 09:49


Nie wiem czy można porównywać wymyślenie całego wywiadu z dementowaniem przez panią minister części swojej wypowiedzi i tłumaczenie, że jest wyrwana z kontekstu. To nieco inna bajka. Układ Tusk-Farfał bardzo wiarygodny :p
MG   09.07.2009, 22:47


Treść komentarza (do 1000 znaków):

Podpis:
Kod
Przepisz kod:
Pokaż wszystkie komentarze
KRZYSZTOF KOSIŃSKI - Wszelkie prawa zastrzeżone.